Serwis poświęcony

40. rocznicy

powstania Solidarności

Strefa administratora

„Wspomagaj Panie lud”. Jan Paweł II wobec strajków w sierpniu 1980 roku

Trudno sobie wyobrazić powstanie Solidarności bez pontyfikatu Jana Pawła II, który miał decydujące znaczenie dla zmiany klimatu społecznego w Polsce.

Tłumy ludzi przed bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej im. Lenina w sierpnia 1980 r.

zdjęcie: Witold Andrzej Bielachowicz /Archiwum IPN

2020-07-29

Budowanie przestrzeni wolności religijnej podczas pielgrzymki w 1979 roku zaowocowało wsparciem dla działań, których celem było odzyskanie podmiotowości i suwerenności przez naród. Pielgrzymując po Polsce, papież przemienił ojczyznę w Wieczernik Pięćdziesiątnicy.

Dowiedz się, jak służby wywiadowcze PRL oceniały potencjał Karola Wojtyły

Wróżki z ul. Rakowieckiej

Jak trafnie zauważyli biskupi polscy w komunikacie podsumowującym pielgrzymkę, dzięki niej „dokonało się wielkie obudzenie serc i umysłów milionów Polaków, dokonała się wielka moralna przemiana w życiu społecznym naszego kraju”. W centrum papieskiego nauczania w Polsce było przesłanie, że Chrystus jest kluczem do zrozumienia sensu życia ludzkiego i dziejów narodów, a Polska ziemią szczególnej odpowiedzialności. Z prawdy o człowieku – przekonywał papież w Polsce – wynikają jego prawa. Ten motyw był eksponowany w homilii na placu Zwycięstwa w Warszawie. Było to w przeddzień Zesłania Ducha Świętego, dlatego papież z wielką mocą przywołał Ducha Świętego, by odnowił  oblicze ziemi – „Tej ziemi”. Gigantyczna owacja, jaka nastąpiła po tych słowach, została zauważona na całym świecie.

Konflikt odłożony

Społeczność ludzi wierzących, która wielomilionową rzeszą wyległa na ulice i place Polski, zobaczyła, że jest w tym kraju większością. Odrzucono strach, odzyskano poczucie bycia gospodarzem we własnym domu. Od tego momentu władza komunistyczna była w defensywie. Marksizm, jako oficjalna ideologia, przestał się liczyć. Jak słusznie zauważył znany działacz katolicki Andrzej Micewski, komentując pobyt Jana Pawła II w Polsce dla zachodnich mediów, fakt, że do niej doszło, oznaczał nową jakość w relacjach Kościoła z państwem. Dialog wyszedł poza salony i politykę dyplomatów. Zamienił się „w politykę wielkich placów i ulic”. Znaczenie tej zmiany zauważył prof. Jan Szczepański, wybitny socjolog bliski obozowi władzy, który w notatce dla kierownictwa partii przewidywał, że konsekwencją pielgrzymki będzie „konflikt odłożony”, m.in. dlatego, że pielgrzymka papieża „stworzyła warunki dla realizacji nowej wizji politycznej roli katolicyzmu, która pod naciskiem mas może stać się ciałem”.

Więcej o pierwszej pielgrzymce Jana Pawła II do Polski

Lato 1979 w Wadowicach

„Konflikt odłożony” wybuchł w sierpniu 1980 roku. W takim klimacie społecznym rok później rodziła się Solidarność. Powstały po strajkach pierwszy w bloku wschodnim wolny związek zawodowy, odwołujący się do nauczania papieskiego i głoszący program reform, znacznie wykraczający poza obszar właściwy dla ruchu związkowego, zapoczątkował procesy, których efektem był upadek komunizmu.

Chwila nadeszła

Gdy zaczęły się sierpniowe strajki w 1980 roku, Jan Paweł II przebywał w letniej rezydencji w Castel Gandolfo. Wiele czasu spędzał przed telewizorem, śledząc programy informacyjne, w których wiadomości z Polski zajmowały nieustannie pierwsze miejsce. Co myślał, gdy w relacjach zobaczył bramę nr 2 Stoczni Gdańskiej, na której strajkujący robotnicy zawiesili jego portret? Rok wcześniej na placu Zwycięstwa w Warszawie modlił się do Ducha Świętego o odnowę oblicza tej ziemi. Czy odpowiedź na to wezwanie miała przyjść w takiej formie? Ksiądz prof. Józef Tischner, który w tym czasie przebywał w Castel Gandolfo, uczestnicząc w naukowym seminarium, wspominał, jak wspólnie z papieżem oglądali relacje światowych mediów z wydarzeń w Gdańsku. „Brama strajkującej Stoczni. Tłum ludzi. Na sztachetach stoczniowego płotu pozatykane bukiety kwiatów. Kamera nadjeżdża na bramę i między tymi kwiatami pokazuje portret Jana Pawła II. A ten papież siedzi obok mnie. Skulił się. Nie powiedział słowa. Myśmy też zamilkli. Nie było jeszcze wiadomo, jak to się wszystko skończy. Powszechne było przekonanie, że to on nabroił. A z drugiej strony powszechna była nadzieja, że ponieważ jest tam jego portret, portret papieża, ludzie nie będą się zabijali”. O papieskich nadziejach związanych z tymi wydarzeniami wiele mówi pytanie, jakie Jan Paweł II zadał w rozmowie ze swym sekretarzem ks. Stanisławem Dziwiszem. „Może nadeszła chwila? Tak czy inaczej, to rzecz niesłychana. Nigdy czegoś takiego nie było. Robotnicy zareagowali w imię słusznej sprawy, protestując przeciwko łamaniu prawa pracy. Czynią to pokojowo. Modląc się! Wyznając wiarę w Boga, w Matkę Bożą! I ufność w papieża”.

Bliski współpracownik papieża ks. Adam Boniecki, redaktor polskiej edycji „L’Osservatore Romano”, wspominał, że papież niezwykle emocjonalnie reagował na strajki na Wybrzeżu, które relacjonowały zachodnie media. Fascynowało go zwłaszcza, że robotnicy odrzucili przemoc i masowo brali udział w życiu religijnym na terenie strajkujących zakładów. Nie bez znaczenia był także fakt, że w tym czasie przebywał w kraju na urlopie osobisty sekretarz Ojca Świętego ks. Stanisław Dziwisz, który mógł na miejscu weryfikować wiele informacji i sądów oraz przekazywać swe opinie do Watykanu. Czuwał także Sekretariat Stanu, kierowany przez doświadczonego i dobrze znającego polskie realia kard. Agostina Casarolego. Co jednak mogło napawać radością i nadzieją serce polskiego papieża, z niepokojem było odczytywane przez wytrawnego dyplomatę, który oczami wyobraźni widział już być może sowiecką interwencję oraz klęskę dialogu między Wschodem a Zachodem, na którym budował założenia watykańskiej polityki wschodniej. O nastrojach panujących wówczas w Kurii Rzymskiej wiele mówi szyfrogram, przesłany 27 sierpnia 1980 roku z rezydentury rzymskiej wywiadu PRL. Oficer „Atar” relacjonuje w nim rozmowę z podsekretarzem papieskiej komisji ds. środków masowego przekazu, który sygnalizował zaniepokojenie kurii wciąganiem Kościoła w wydarzenia polityczne w Polsce. Negatywnie oceniano m.in. organizowanie Mszy św. na terenie strajkujących zakładów oraz wywieszanie tam portretów papieża. Zdaniem watykańskiego dostojnika było to nadużycie „autorytetu papieża dla celów obcych Watykanowi”.

Punkt zwrotny

Jan Paweł II nie miał takich wątpliwości. Już w czasie audiencji ogólnej 20 sierpnia 1980 roku w języku polskim odmówił modlitwę: „Wspomagaj Panie lud, pokrzepiony Ciałem i Krwią Twoją, i za pośrednictwem Najświętszej Rodzicielki Twojej uwolnij go od wszelkiego zła i niebezpieczeństw i osłaniaj opieką wszystkie jego dobre dzieła”. I dodał: „Niech te modlitwy powiedzą same za siebie, jak bardzo my tutaj, obecni w Rzymie, jesteśmy zjednoczeni z naszymi rodakami w ojczyźnie, z Kościołem w Polsce, i jak bardzo wszystkie jego sprawy są nam bliskie i drogie. Jak bardzo za nie wstawiamy się do Boga”. Zdaniem pary znanych dziennikarzy Marca Politiego i Carla Bernsteina, papieska modlitwa, natychmiast odtworzona w strajkowym radiowęźle oraz powielona w biuletynach strajkowych, miała duży bieg na dalszy ciąg wydarzeń. Strajk stał w martwym punkcie, ludzie byli coraz bardziej zmęczeni, a biskupi w Polsce milczeli, czekając na dalszy bieg wypadków. Politi i Bernstein napisali o papieskiej modlitwie: „Papież zrobił to, czego nie mógłby i nie chciał zrobić kardynał Wyszyński: pobłogosławił strajk. I to był punkt zwrotny”.

20 sierpnia Jan Paweł II poszedł krok dalej. Wysłał depeszę skierowaną do Episkopatu Polski z oceną bieżących wydarzeń. Napisał w niej m. in.: „Modlę się, aby Episkopat Polski ze swym Prymasem na czele (…) mógł również i tym razem dopomóc temu narodowi w ciężkim zmaganiu o chleb powszedni, o sprawiedliwość społeczną i zabezpieczenie jego nienaruszalnych prawd do własnego życia i rozwoju”. Jej treść natychmiast w postaci ulotek została upowszechniona na Wybrzeżu. Nie ulega wątpliwości, że głos papieża miał decydujący wpływ na stanowisko zajęte przez Radę Główną Episkopatu, która po zebraniu 26 sierpnia na Jasnej Górze wydała komunikat, gdzie po raz pierwszy zdecydowanie wsparła prawo do tworzenia wolnych związków zawodowych. Dla komunistów był to czytelny sygnał, że dalsza zwłoka w negocjacjach niczego nie zmieni. 30 sierpnia pierwsze porozumienie ze strajkującymi w imieniu władz państwowych podpisał w Szczecinie wicepremier Kazimierz Barcikowski. Następnego dnia porozumienie w Gdańsku, akceptujące m.in. powstanie wolnych związków zawodowych, podpisał wicepremier Mieczysław Jagielski. Sygnatariusz strajkujących Lech Wałęsa podpisał dokument wielkim długopisem ze zdjęciem Jana Pawła II, który niejako w sposób symboliczny stawał się patronem nowej umowy społecznej, jak później nazwano porozumienie zawarte w Szczecinie, Gdańsku, Jastrzębiu-Zdroju i w Dąbrowie Górniczej. W tym czasie papież otrzymał prywatny list od prezydenta USA Jimmy’ego Cartera z zapewnieniami o wsparciu dla postulatów polskich robotników i obietnicą działań zabezpieczających Polskę przed groźbą sowieckiej interwencji.

Już 2 września papież otrzymał pierwszą szczegółową relację od bp. Majdańskiego, w której informował go o ogólnonarodowym i religijnym charakterze strajków na Wybrzeżu.

Dokument pisany ręcznie przez biskupa kilka dni później przejął wywiad PRL, wykorzystując prawdopodobnie swoje źródła pracujące w Kurii Rzymskiej.

Zobacz dokument

Notatka biskupa Majdańskiego

Jednak Kuria Rzymska nie była jednomyślna w ocenie wydarzeń w Polsce. Obawiano się tam, czy powstanie Solidarności nie sprowokuje Związek Sowiecki do bezpośredniej interwencji w Polsce, co naruszałoby procesy odprężenia i stabilizacji na kontynencie, odbywające się kosztem suwerenności narodów Europy Wschodniej, które wspierała dyplomacja Stolicy Apostolskiej.

Zobacz dokument wywiadu PRL

Ocena zaangażowania Stolicy Apostolskiej dla wsparcia strajkujących

Zobacz dokument

Szyfrogram agenta o kryptonimie "Menon"

Dlatego na początku września Kazimierz Szablewski, kierownik Zespołu ds. Stałych Kontaktów Roboczych między Rządem PRL i Stolicą Apostolską, po rozmowie z abp. Achille Silvestrinim, sekretarzem Rady ds. Publicznych Kościoła, poinformował swoich zwierzchników, że jego rozmówca nie krył zadowolenia z tego, że porozumienie w Polsce udało się podpisać bez naruszania fundamentów systemu, którego trwanie wydawało mu się niezmienną częścią ładu pokojowego w Europie. Strajkujący nie musieli wiedzieć o tej wcale nie jednoznacznej reakcji części Zachodu oraz instytucji watykańskich na polski bunt. Wierzyli natomiast w Jana Pawła II. Wieszali jego portrety na bramach strajkujących zakładów z nadzieją, że ten bunt będzie miał inny wymiar aniżeli wszystkie poprzednie w bloku wschodnim.

Zobacz viedo: Dr Andrzej Grajewski o znaczeniu pontyfikatu Jana Pawła II w historii Solidarności

Jan Paweł II wobec sierpnia