Serwis poświęcony

40 rocznicy

powstania Solidarności

Strefa administratora

A więc strajk!

Komitet Strajkowy stał się faktycznym ośrodkiem władzy w regionie. Jego autorytet był uznawany przez większość obywateli.

Pracy Komitetu Strajkowego w "Bewelanie" towarzyszyli mieszkańcy Bielska-Białej, zbierający się każdego dnia pod główną siedzibą strajkujących.

zdjęcie: FOT. Janusz Mazurkiewicz

2021-02-02

We wtorek 27 stycznia, o 6.00, rozpoczął się strajk generalny w całym województwie bielskim. Z protestu wyłączono tylko służbę zdrowia, telekomunikację, zaopatrzenie, kolej oraz obsługę linii technologicznych o ruchu ciągłym. Od rana tego dnia w województwie wstrzymało produkcję 110 zakładów z załogami liczącymi w sumie 58 000 pracowników, z czego aż 60 przedsiębiorstw z 35 000 zatrudnionych skupiało się w Bielsku-Białej. Trzeba jednoznacznie powiedzieć, że rdzeniem protestu, od początku do samego końca, były zakłady Bielska-Białej i Żywca. W innych rejonach strajk falował, przyłączały się do niego lub kończyły protest inne zakłady. Robotnicy przyjmowali uchwały solidaryzowania się z protestem. Tendencja była jednak taka, że wraz z upływem strajkowych dni liczba protestujących rosła.

30 stycznia doszło do sesji WRN, na której udzielono wotum zaufania wojewodzie Józefowi Łabudkowi. To jeszcze bardziej utwierdziło protestujących w przekonaniu o słuszności ich walki. Tymczasem strajk się rozszerzał i zyskiwał wsparcie ze strony wielu regionów Polski. Z centrum strajku płynął przekaz, że czas bezkarności władz lokalnych na Podbeskidziu rzeczywiście się zakończył. Wobec tego, co się działo, zarówno władze administracyjne oraz partyjne, jak i SB były zupełnie bezradne. Komitet Strajkowy stał się faktycznym ośrodkiem władzy w regionie. Jego autorytet był uznawany przez większość obywateli. Połączenie radiowęzłów zakładów w sieć oraz publikowanie komunikatów informacyjnych odegrało olbrzymią rolę w wyjaśnianiu obywatelom przyczyn protestu, a także umożliwiło rozpowszechnianie tekstów, które w normalnej sytuacji nie mogły być kolportowane z uwagi na cenzurę. Strajk stał się więc również szkołą kształcenia postaw obywatelskich.

Władze w Warszawie nie chciały ustępować – obawiały się, że precedens z Bielska-Białej, czyli odsunięcie skompromitowanych przedstawicieli władz lokalnych, stanie się sygnałem do kolejnych akcji tego typu w całej Polsce. Lech Wałęsa, który początkowo był przeciwny strajkowi, w końcu przyjechał do Bielska-Białej. Na miejscu przekonał się, że determinacja protestujących jest tak silna, iż wycofanie się z protestu oznaczałoby koniec Solidarności w tym rejonie. Rozmowy raz po raz były zrywane. Sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna. Rosło napięcie, związkowcy zaczęli obawiać się, że władze sięgną po rozwiązania siłowe. Na prośbę Lecha Wałęsy misji mediacyjnej podjął się sekretarz Konferencji Episkopatu Polski bp Bronisław Dąbrowski. Kościół katolicki także bał się, że w Bielsku-Białej poleje się krew. W nocy z 5 na 6 lutego przyjechał do Bielska-Białej biskup Dąbrowski z propozycją rozwiązania, które – oznaczając pełne zwycięstwo Solidarności – pozwalało również władzy wyjść z twarzą z tego konfliktu. Związkowcy mieli zakończyć protest, a władze już po tym fakcie miały odwołać skompromitowanych włodarzy województwa.

Burzliwe negocjacje znalazły swój finał rankiem 6 lutego 1981 r. Tekst porozumienia podpisali ze strony Komisji Rządowej m.in. minister Józef Kępa i zastępca przewodniczącego Rady Państwa prof. Jan Szczepański. Jako przedstawiciele Solidarności pod dokumentem podpisali się Lech Wałęsa oraz Patrycjusz Kosmowski, Wacław Szlegr, Antoni Włoch, Jarosław Kolmer, Tomasz Łagowski, Marek Misiorowski, Kazimierz Szmigiel, Andrzej Wieczorek, Marek Wojtas, Wiesław Wróbel, Andrzej Zając, Piotr Bożek (wszyscy reprezentowali Prezydium MKS).

W dniu podpisana porozumienia nastąpiła rezygnacja wojewody bielskiego Józefa Łabudka oraz wicewojewodów Antoniego Kobieli i Antoniego Urbańca. Wkrótce stanowisko stracił także prezydent Bielska-Białej Marian Kałoń; odeszło też wielu urzędników administracji wojewódzkiej oraz miejskiej. Doszło także do zmiany wśród władz gmin: Istebna, Jeleśnia, Przeciszów, Rajcza, Ujsoły. Dymisje posypały się ponadto w wojewódzkiej i miejskiej organizacji PZPR. Nowym I sekretarzem KW PZPR w Bielsku-Białej został Andrzej Gdula.

Strajk na Podbeskidziu był pierwszym od Sierpnia '80 masowym protestem, którego celem były postulaty o charakterze politycznym. Społeczeństwo województwa bielskiego na czele z działaczami związkowymi wywalczyło realizację postulatów swoistej „sanacji” na Podbeskidziu, co wynikało z dziedzictwa Sierpnia '80, kiedy uznano, że wreszcie nadszedł czas, by polskie społeczeństwo zechciało i mogło coś zmienić. W województwie bielskim to się udało.

Zobacz galerię dokumentów związanych z wydarzeniami na Podbeskidziu

Papierowa amunicja

Dr Dariusz Węgrzyn, pracownik naukowy IPN oddział Katowice

O strajku